• Monika Richardson boi się o męża-pilota

    20-04-2010, 18:25

    Monika Richardson boi się o męża-pilota
    OCEŃ

    Prezenterka mówi o tym, co jej mąż, zawodowy pilot, Jamie Malcolm sądzi o przyczynach tragedii. Zdradza też, że wielokrotnie sam miał poważne kłopoty podczas lotów.

    "Fakt" przeprowadził z Moniką wywiad na temat tragedii smoleńskiej. Oto jego najciekawsze fragmenty.

    Jak to jest być żoną pilota?

    – Jesteśmy razem od 12 lat. Gdy się poznaliśmy, Jamie był pierwszym oficerem samolotu–cysterny, VC 10, który latał głównie w strefy zagrożenia, tankując w powietrzu myśliwce RAF–u. Przeżyłam Irak i Afganistan i nauczyłam się żyć ze strachem w podświadomości. Ale to on siedzi za sterami. Najlepsze, co mogę zrobić, to zaufać jego doświadczeniu i zdrowemu rozsądkowi. Podziwiam go za ten wewnętrzny spokój i wyważenie, jakie obserwowałam również u jego kolegów. To są naprawdę niezwykli ludzie, godni najwyższego szacunku.

    Jak zareagował Pani mąż, kiedy się dowiedział o katastrofie?

    – Mój mąż jest przekonany, że ta sytuacja to coś znacznie więcej, niż konsekwencja możliwego błędu pilota. Tak doświadczona załoga nie mogła po prostu popełnić elementarnego błędu pilotażu. Uważa, że powinniśmy oczekiwać pełnego wyjaśnienia przyczyn katastrofy. Wypadki w powietrzu zawsze są efektem splotu nieszczęśliwych okoliczności, czasem są wynikiem błędów organizacyjnych albo kompetencyjnych, popełnionych na długo przed wejściem na pokład.

    Czy kiedykolwiek Pani mąż miał awaryjne lądowanie? Jak Pani znosiła sytuację, w której człowiek czuje się przecież bezsilny ...

    – Mój mąż ogłaszał „mayday” pięciokrotnie w swojej karierze. Trzykrotnie dotyczyło to myśliwców, które leciały pod jego skrzydłami i korzystały z tankowania w powietrzu. Dwukrotnie w jego samolocie wysiadły silniki. Raz jednocześnie popsuły się aż dwa z czterech. Tysiąckrotnie zdarzały się mniejsze awarie, które towarzyszą życiu każdego pilota, a szczególnie pilota wojskowego. Mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że takie chwile to momenty najwyższej koncentracji, gdy profesjonalizm i godziny spędzone na szkoleniach sprawiają, że decyzje podejmowane są niemal automatycznie.  Dlatego tragedie zdarzają się tak rzadko...

    UWAGA! Bądź na bieżąco i otrzymuj najnowsze newsy mailem. Zapisz się do newslettera serwisu Wideoportal.pl (prawy górny róg strony).

    Najnowsza rekonstrukcja katastrofy.

    DODAJ KOMENTARZ

    KOMENTARZE

    • ~Stasiek modniś | 27-04-2010, 18:28
      Straszna ta animacja. Chyba nie wsiądę do samolotu. Wolę pojechać rowerem do butiku niż do paryża po ciuchy